Join My Mailing List
  • YouTube - Black Circle
  • Instagram - Black Circle
  • LinkedIn - Black Circle

© 2018 by Angelika Wrona​. Proudly created with Wix.com

Podróż do Nepalu

Updated: Jan 16, 2019

Co warto zrobić, czego lepiej nie robić, czyli praktyczne porady.


SWING JUMP To coś dla miłośników adrenaliny. Fajnie czasem skoczyć sobie ze 160-metrowego mostu.

A jeszcze fajniej, jeśli nie skaczemy głową w dół, jak to jest w przypadku skoków na bungee. Dla odmiany w swing jump skaczemy „na pasażera”, co według mnie umożliwia lepsze widoki. Dodatkowo na końcu, zanim zwolnimy tempo, można się przez chwilę pohuśtać, co pozwala na dłuższe nacieszenie oka otoczeniem. Taki skok jest też bezpieczny dla kręgosłupa. Osobiście nie próbowałam bungee, ale opinie są różne. Swing jump polecam w 100%. Tak oto https://youtu.be/jycHOyEvyhw skoczyć można w The Last Resort, które jest ok. 3 godzin autobusem od Katmandu… (dodam, że na bungee też tam można).


Dla zainteresowanych ośrodek The Last Resort oferuje o wiele więcej: https://www.thelastresort.com.np/

TREKKING Nepal jest idealnym miejscem na wędrówki górskie. Wskazane jest uprzednie zapoznanie się tematem, ale bez względu na to, czy jesteście pro, czy nie, z pewnością znajdziecie coś dla siebie. Co najlepsze, w drodze na szczyt jest pełno górskich domków, w których można zatrzymać się na noc czy dwie, nabrać sił i wsunąć rewelacyjne lokalne posiłki przy wodospadzie. Cudo. Najważniejsze jest to, by nigdy nie pić wody z nieznanych źródeł. „Safe water” dla lokalnych nie oznacza tego samego, co dla turystów i ich wrażliwych żołądków nieprzystosowanych do lokalnych warunków. Skażona woda (i biegunka) jest powszechnym problemem, więc najlepiej wyposażyć się w specjalne tabletki do odkażania wody. Nie polecam też picia wody z górskich źródeł, bo lokalni używają ich do przeróżnych potrzeb 😉 więc naprawdę nie warto ryzykować.


Kolejną rzeczą jest zakaz plastikowych butelek, za które w górach można dostać mandat, więc bidon jest jak najbardziej wskazany. Nie muszę chyba dodawać, że widoki himalajskie są nieziemskie i nie ma nic bardziej satysfakcjonującego, niż osiągnięcie szczytu po długiej wędrówce i podziwianie matki natury z takiej perspektywy. P.S. Dajcie znać w komentarzach, jeśli interesują Was nazwy konkretnych miejsc i domków, o które ja zahaczyłam. Wędrowałam szlakiem Ghorepani na szczyt Poon Hill w łańcuchu Annapurna Himalaya. Wyruszyliśmy SUVem z pobliskiego miasta Pokhara, a wędrówka zajęła nam około 4 dni z przystankiem w domkach każdej nocy (zaznaczam, że ekipa była w dobrej formie).





POKHARA To dobre miejsce by zacząć i zakończyć trek. Pokhara jest cudnym miastem nad jeziorem (jak na załączonym zdjęciu). Jest o wiele spokojniejszym miejscem od chociażby głośnej i zatłoczonej stolicy, ale naprawdę jest tam co robić. Paralotnie, spływy kajakowe i wypożyczalnie łódek to tylko niektóre z opcji. Ogrom świetnych restauracji, kafejek, a nawet klubów nocnych (pomimo rzekomej ciszy nocnej od 23:00).

A tak naprawdę najważniejsze to pójść na masaż (najlepiej przed i po wspinaczce). Poważnie, najlepszy jaki mi zrobiono i w dodatku za grosze (jak na europejską kieszeń).






KATMANDU

Stolica jest pełna rozrywek wszelkiego rodzaju. Masa kolorowych bazarów, restauracji (numer 1 to OR2K) oferujących niebo w gębie (uwielbiam ich jedzenie) i lokalnych sklepików. Jednak główną atrakcją są przefantastyczne świątynie (np. Swayambhunath Temple). W co byście wierzyli bądź nie wierzyli, absolutnie musicie je zwiedzić! Kolejnymi punktami na liście są Kathmandu Durbar Square i Klasztor Kopan. To, czego należy się wystrzegać, szczególnie jeśli jest się kobieta i samotnie spaceruje po ulicach, to zbytniego spoufalania się z nadmiernie przyjaznymi młodymi kawalerami, którzy oferują oprowadzenie po mieście w zamian za możliwość poćwiczenia angielskiego z Wami… różnie się to kończy, także buuu, nie, dzięki, mam się świetnie sama ze sobą.


PRAKTYCZNE INFO Co do transportu publicznego, autobusy co prawda są, ale punktualnością nie mogą się pochwalić, więc nie oczekujcie, że dotrzecie dokądkolwiek na czas. Jeśli jedziecie z grupą przyjaciół (albo kasa Was nie ogranicza), polecam wynająć samochód (z kierowcą). Polecam też uważać na kierowców taksówek, co niektórzy chcą zarobić nawet do 300% i jeśli dacie im się nabrać, to zapłacicie tyle, ile będą w stanie z Was wyciągnąć. Cóż, wiedzą że macie, wiedzą że nie wiecie i wiedzą, że potrzebują tych pieniędzy bardziej, niż Wy ich kiedykolwiek potrzebowaliście... Najlepiej zapytać kilku różnych osób i wybadać jakie są standardowe stawki. O transport z i na lotnisko najlepiej zapytać w hotelu, w którym zostajecie. Ja nocowałam w hotelu Holy Himalaya, który oferuje ów transport http://www.holyhimalaya.com/ Dodatkowo warto zabrać ze sobą maskę ochronną, bo niestety drogi nie są idealne i najecie się kurzu. Jeśli chodzi o zakwaterowanie, to wybór w Nepalu jest spory. Można zarówno tanio i skromnie, jak i drogo i na bogato. Miłośnikom herbaty (i nie tylko) polecam herbatę imbirową, która serwuje się wszędzie. Pychota i samo zdrowie! Na koniec, dodam jeszcze, że ludzie w tym kraju są nieziemscy. Gorąco polecam brać z nich przykład i być szczęśliwym po nepalsku. Dla takiego przybysza z Europy jak ja, rzuca się w oczy jak bardzo Nepalczycy cieszą się życiem mimo tego, jak niewiele mają (Nepal jest w grupie 25 najbiedniejszych krajów na świecie). Jest to coś, co zabrałam ze sobą i o czym nie pozwolę sobie zapomnieć.