Join My Mailing List
  • YouTube - Black Circle
  • Instagram - Black Circle
  • LinkedIn - Black Circle

© 2018 by Angelika Wrona​. Proudly created with Wix.com

Bałkany - 5 krajów, 3 tygodnie

3 tygodnie to zdecydowanie za mało na podbój Bałkanów. Jednak wystarczająco, by zachwycić się nimi co niemiara, bo jest tam tak rozmaicie, tak urodziwie i w tak ogromnych ilościach. Wyczytałam, że od 2007 roku turystyka szalenie wzrasta, więc pakujcie się póki tanio i nie tłocznie.

I left my heart in Sarajevo

Nie uda mi się zmieścić tutaj wszystkiego ani nawet połowy, ale nadmienię o kilku praktycznych rzeczach. Kiedy wspominam Bałkany, na myśl przychodzi mi przede wszystkim brutalna architektura i oszałamiająca natura (i rakija, wiadomo). Na tym etapie mam zdecydowanie więcej doświadczeń z bałkańskimi miastami i będę musiała wrócić po odrobinę więcej Matki Natury.


Bałkany + Rumunię zwiedziłam z kumpelą, a trasa wyglądała nastepujaco:

Chorwacja - Bośnia i Hercegowina - Serbia - Rumunia - Bułgaria. Ograniczał mnie czas, ale z pewnością wrócę po więcej (Czarnogóro, nadchodzę!).

Belgrad

Bałkany wiele przeszły, wojna zakończyła się 17 lat temu, a rezultaty są nadal widoczne. Przybyszów ze środkowej Europy, np. z Polski, jak mnie, może napawać lekką nostalgią, bo od razu przychodzą na myśl opowieści z powojennej Polski, o których mówili rodzice i dziadkowie. Wystarczy przejść przez granice, na których nadal wbijają pieczątki w paszport, ha i tu rada NR 1 - upewnijcie się, że je faktycznie wbito, by nie mieć problemów przy wyjeździe z kraju i nie być podejrzanym o nielegalne przekroczenie granicy. Historia z pierwszej ręki - celni czasem celowo nie wbijają pieczątki po to, aby ich koledzy po drugiej stronie mogli zarobić, bo w takiej sytuacji najczęściej należy zapłacić (nieoficjalną łapówkę). Jak to mówią, każdy orze jak może.

W Polsce takie rzeczy też miały niegdyś miejsce. Cóż, powojenne "uroki".

Bałkany szalenie się rozwijają, więc na pewno niebawem się to zmieni, ale jak na razie warto o tym pamiętać. Dodam, że jednym z powodów dla których jak najszybciej chciałam spenetrować te obszary, poza ich urokami i wdziękami, jest właśnie ten powojenny stan widoczny na różnych płaszczyznach.

Dla zainteresowanych historią (od zaplecza), to naprawdę idealne miesjce.

NR 2 - bezpieczeństwo

Jest bezpiecznie. Na serio. Czytałam, że wiele osób ma obawy co do bezpieczeństwa, ale osobiście nie odczułam absolutnie żadnej różnicy w porównaniu z innymi krajami (do tej pory zwiedziłam 15). Należę do osób, które mają oczy szeroko otwarte i zachowują wszelkie środki ostrożności, ale dotyczy to każdego miejsca, w którym przebywam. Na Bałkanach jest naprawdę bezpiecznie.

NR 3 - transport publiczny (i nie tylko)

Autobusy są dobrą i tanią opcją w poszczególnych krajach. Utrudnienia zaczynają się w połączeniach międzykrajowych i tego dowiecie się dopiero na miejscu. Bywa, że rządy bałkańskie okazyjnie nie dogadują się między sobą, co skutkuje tymczasowym zamykaniem połączeń kolejowych. Wyjściem z tej sytuacji może być np. wynajęcie kierowcy z samochodem, co niekoniecznie wiąże się z dużym kosztem. Transport z Sarajewa do Belgradu kosztował mnie jedyne 30 euro. Niestety o stosunkowo taniej opcji prywatnego transportu dowiedziałam się dopiero na miejscu, przez co planując wycieczkę musiałam zrezygnować z Czarnogóry, bo zgodnie z info w internecie nie było żadnych połączeń. Warto zatem wiedzieć, że jest takie rozwiązanie.


Tutaj mała przygoda z trasy. Z Belgradu postanowiłyśmy pojechać do Rumunii i tam pojawiły się małe komplikacje. Autobus dojechał jedynie do granicy, którą musiałyśmy przekroczyć na nogach i tak też dotrzeć do pobliskiej wioski aby złapać pociąg do Timisoary. Dotarcie do najbliższego dworca kolejowego zajęło około 1h. Okazało się, że następny pociąg odjeżdża dopiero za 8h. Postanowiłam zagadać osobę tamże pracującą i zapytać, czy nie zna kogoś z samochodem, kto chciałby zarobić. Znalazł się miły pan. Niestety nie znaleźliśmy wspólnego języka, ale miał za to radio z lokalną muzyką, ideolo.

Sarajewo

NR 4 - zakwaterowanie

Polecam zarówno hostele jak i hotele w zależności od kraju i kieszeni. W Bośni i Hercegowinie jest sporo fajnych hosteli, które można znaleźć na www.hostelbookers.com lub www.airbnb.co.uk (zwykle korzystam z tych stron). Jeśli chodzi o Bułgarię to hotele nawet czterogwiazdkowe są bardzo tanie.


NR 5 - tuziemcy

Warto wykorzystać każdą sytuację na kontakt z lokalnymi, by odrobinę bardziej zapoznać się z kulturą. Bardzo wiele osób, zarówno młodych i tych starszych, mówi po angielsku, a to dlatego, że po wojnie kursy języka angielskiego były nie tylko bardzo popularne, ale i darmowe.

Opowiem sytuację, w której wylądowałyśmy na lotnisku w Serbii, około 12 w nocy. Zamykano akurat lotnisko, a poza drogą taksówką nie było żadnego transportu. Pani z lotniska, którą poprosiłyśmy o radę i która kończyła akurat pracę, zaoferowała, że pokaże nam drogę do centrum, bo tamtędy wraca i stamtąd możemy złapać jakiś autobus. Rewelacja! Dostałyśmy wiele przydatnych porad i pogadałyśmy na temat wielu ciekawych rzeczy.


P.S. Anegdota o trzech palcach.

Wykonując ten gest, widoczny na zdjęciu, byłam przekonana, że zwyczajnie witam się z Serbami. Niegdyś to właśnie oznaczał. Jak się później dowiedziałam, gest ten z czasem nabrał złych konotacji. Niektórzy politycy i grupy nacjonalistyczne używają go do zasygnalizowania czystości etnicznej i prowokowania Chorwatów, Bośniaków czy Kosowskich Albańczyków z którymi niegdyś byli w konflikcie (yh nacjonaliści jak zwykle wszystko rujnują)



NR 6 - rakija (i nie tylko)

To kolejny krok po poprzednim. Jak już kogoś uda Wam się poznać, jest bardzo prawdopodobnym, że poczęstują Was rakiją (w szałowym kieliszku jak na załączonym obrazku).

Rakija to taki lokalny trunek, owocowe brandy. Fani piw kraftowych bez trudności znajdą coś dla siebie w pubach w Sarajewie czy Belgradzie, których jest tam co niemiara. Poza tym polecam czerwone wino.


NR 7 - lokalne jedzenie

Nie mogę powiedzieć, że jestem specjalistą, bo jestem wegetarianką z wieloletnim stażem, a wiele tradycyjnych dań jest na bazie mięsnej. Mogę jednak z pewnością powiedzieć, że jest rozmaicie i dla każdego (również dla wegetarian), a to ze względu na mieszankę kulturową, w dużym stopniu pochodzenia tureckiego.


P.s. dajcie znać jeśli chcielibyście rekomendacje konkretnych miejsc / hosteli / hoteli / pubów / itd. Jest tam tego cała masa!